sobota, 18 marca 2017

Leśna Polana - koniec przygody, która... dopiero się zaczyna!


Przygoda z powieścią w odcinkach dobiegła końca. 
Zakończenie "Leśnej Polany" znajdziecie w książce, zaś dalszy ciąg w drugim i trzecim tomie.

Drugi tom "Czerwień Jarzębin" pojawi się w księgarniach w maju, zaś trzeci "Błękitne Sny" w sierpniu.

Dziękuję, że towarzyszyłyście bohaterkom i bohaterom leśnej trylogii przez tyle miesięcy i zapraszam do poznania dalszych ich losów. Zaręczam, że w następnych tomach dzieje się jeszcze więcej, niż w pierwszym.

Do przeczytania!

  

niedziela, 5 marca 2017

Leśna Polana Odcinek 21...



... który dobrze się zaczyna, ale źle kończy.

Pół godziny później trzej mężczyźni wychodzili rozpromienieni. Dokumentów żadnych nie podpisano, nie byli przygotowani na taki uśmiech losu, ale słowo Wiktora Prado znaczyło więcej, niż świstek papieru. Był znany z dotrzymywania obietnic.
Gdy zamknęły się za nimi drzwi, Wiktor opadł z długim westchnieniem ulgi na fotel.
- Miałaś rację – odezwał się do nieco oszołomionej Majki. – Czuję się, jakby spadły mi kajdany z rąk. Albo klątwa Kuchty z pleców.
- Ale za czterdzieści? – jęknęła, nadal w szoku. – Kupili kawałek chaszczy za czterdzieści milionów?!
- Nie przyjmuje się pierwszej oferty – uświadomił ją. – Na tyle byli przygotowani, jestem tego pewien.
- No i masz swój pałac na Miodowej, dodatkowo wyremontowany od piwnic, po dach – zauważył Patryk.
- Przed chwilą chaszcze, teraz pałac, nie nadążam za wami. – Majka pokręciła głową.
- Przyzwyczajaj się, siostrzyczko. – Wiktor klepnął ją w kolano. Oczy miał rozjaśnione radością. Rzeczywiście czuł, jakby za tym co było zatrzaśnięto ciężkie wierzeje, klucz wrzucono do studni, a przed nim otwierała się szeroka aleja bzów. Aż poczuł ich zapach, nadal, po dziewięciu latach, kojarzący się mu z Gabrysią.

niedziela, 19 lutego 2017

Leśna Polana Odcinek 20...



... o tym jak się rodzi Przyjaźń, taka przez duże P.

Majka ocknęła się następnego dnia gdzieś koło… właściwie nie wiedziała, która jest godzina. Rozejrzała się po pokoju, który jako żywo nie był jej sypialnią, po raz pierwszy od dawna z umysłem jasnym i spokojnym. Pamiętała wszystko, co się wydarzyło poprzedniego wieczoru. Co usłyszała, czego się dowiedziała… Oprócz jednego drobiazgu: jak się znalazła w tej luksusowej sypialni?!
Wstała, konstatując przy okazji, że jest ubrana w tę samą bluzkę i spódnicę, co wczoraj wieczorem, i wyszła z pokoju.
Wiktor, siedzący na swoim ulubionym miejscu ze wzrokiem wbitym w ekran laptopa, uśmiechnął się lekko.
– Dzień dobry, siostrzyczko.
Spojrzenie miał łagodne. Żadnych wilczych błysków i rzucania się do gardła, co dobrze zapamiętała z poprzedniego wieczoru.
– Siostrzyczko? – zdziwiła się słabo.
O dziwo nie miała kaca, który zwykle zwalał ją z nóg, ale „siostrzyczki” już nie zapamiętała.
– Przyrzekłaś mnie i Patrykowi siostrzaną miłość na dobre i na złe, dopóki śmierć nas nie rozłączy – przypomniał jej uprzejmie i z niezwykłym u niego rozbawieniem, czego Majka, znająca tego mężczyznę od paru zaledwie godzin, nie mogła wiedzieć.
– O Jezu, przepraszam – wymamrotała. – Zrobiłam jeszcze coś głupiego?
Wiktor oderwał po raz drugi wzrok od ekranu laptopa.
– Przez cały wieczór zachowywałaś się nienagannie. Dlatego razem z Patrykiem – pamiętasz tego jasnowłosego, błękitnookiego przystojniaka? – przyjęliśmy cię do rodziny. Dopiero po tym, jak się nam oświadczyłaś, odpadłaś, więc zaniosłem cię do sypialni.

piątek, 3 lutego 2017

Leśna Polana Odcinek 19...

...w którym piękny sen nagle się kończy.



Leśna Polana – i Gabriela – musiały poczekać tylko, aż Wiktor sprzeda kamieniczkę w Wadowicach, a chętnych było sporo. Inwestycja okazała się wielkim sukcesem. Żadne z mieszkań, wyremontowanych i wypieszczonych, nie stało puste nawet przez jeden dzień.
Od początku przynosiła zysk, który trzem niemal głodującym do tej pory, i ponownie bezdomnym braciom Prado, wydawał się kosmiczny. A gdy Wiktor postanowił wreszcie: „Sprzedajemy!”, każdy z nich zarobił po pierwszym milionie. I tak jak poprzednio, dwaj młodsi oddali niemal całość do dyspozycji Wiktora. On przez następne parę lat pomnożył ten majątek wielokrotnie, ale najpierw popełnił błąd, który go drogo kosztował. A jego miłość i narzeczoną, Gabrysię Leszeńską, jeszcze drożej...

piątek, 20 stycznia 2017

Leśna Polana Odcinek 18...



 ... w którym rozkwita miłość Gabrieli i Wiktora.

Wieczorem podjechał pod blok na Bielanach, w którym mieszkała Gabrysia, kazał taksówkarzowi poczekać i wszedł na górę. Tak przynajmniej uznał za stosowne: do kogoś, kogo z biciem serca zaprasza się na pierwszą randkę, nie puszczasz sygnału, że czekasz na dole, tylko wjeżdżasz windą na dziewiąte piętro, pukasz do drzwi, a gdy otwiera ci dziewczyna – ta właśnie, z którą się umówiłeś – z ładnie ułożonymi włosami, w delikatnym makijażu, podkreślającym jej urodę i w przepięknej, obcisłej, ale nie wyzywającej czarnej sukience, mieniącej się kryształkami, przełykasz głośno ślinę i mówisz:
– Gabrielo Leszeńska, wyglądasz olśniewająco.
Gabrysia zaśmiała się i zarumieniła z zakłopotania. Spojrzała po sobie. Sukienka była prosta, z czarnego aksamitu, krój i dekolt w serce ładnie podkreślały jej kształty, ale najpiękniejsze były kryształki, które Gabrysia odkleiła wieki temu od ślubnej sukni mamy i pracowicie przykleiła do czarnego aksamitu, mając nadzieję, że kiedyś się komuś spodoba. Nawet nie marzyła, że ten ktoś będzie tak obłędnie przystojny – szczególnie dziś, w czarnej, dobrze skrojonej marynarce i śnieżnobiałej koszuli…
Uniósł jej dłoń nad głowę, obrócił. W przedpokoju zaiskrzyło.
– Wyglądasz jak niebo pełne gwiazd – powiedział z nieudawanym zachwytem w głosie.
Gabrysia uśmiechnęła się i podniosła nań oczy, pokreślone zielonym cieniem i czarnym tuszem na długich rzęsach. Pachniała bzem, tak jak poprzednio i ten zapach już na zawsze miał mu się kojarzyć właśnie z nią. Była tak blisko… Słyszał niemal bicie jej serca. Miał ochotę pochylić się i pocałować jej usta, lśniące od błyszczyka, ale pohamował się.
– Jesteś niewiarygodnie piękna – rzekł za to niskim, miękkim głosem.
Spuściła oczy, ponownie zmieszana niekłamanym zachwytem w jego oczach, urodą tego mężczyzny i własnymi uczuciami.
– Próbuje pan tymi komplementami dostać kosztorys za bezcen, panie Prado? – zażartowała.
Zaśmiał się cicho, seksownie.
– Zapłaciłbym podwójnie, by móc jeszcze raz zabrać cię na kolację.
– To niewykluczone – uśmiechnęła się, znów swobodna. – Pomyślałam, że dam ci te tabele po kolacji, razem z moim komentarzem. Wrócimy tutaj i powiem co sądzę o tej inwestycji. Na kolacji z mężczyzną nie byłam od tak dawna, że chciałabym się po prostu cieszyć tym wieczorem, co ty na to?
– Chcesz mnie po kolacji zaprosić do siebie? – upewnił się, czy dobrze słyszy.
– Bez skojarzeń. Jedynie w celach służbowych – jej głos był w tej chwili stanowczy, bez żadnych dwuznacznych, uwodzicielskich nut. – Nie gwałcisz chyba dziewic? – dodała, by nieco złagodzić tę stanowczość.
– A jesteś dziewicą?
Spuściła wzrok i zarumieniła się.
– Ja jak coś palnę – wyszeptała. – Jedźmy, książę, na ten bal, póki nie pogrążę się całkowicie.
– Okej, ale pantofelek poproszę z góry, jako zaliczkę. Nie będę ciebie później po Polsce szukał, gdy postanowisz zniknąć – odparł, czym od razu ją rozbroił. Roześmiała się tak, jak tylko ona potrafiła, serdecznie, ślicznie, bez cienia fałszu czy kokieterii. Już zaczynał to w niej uwielbiać…
Wiktor wyszedł z mieszkania i poczekał, aż jego towarzyszka zamknie drzwi. W milczeniu wsiedli do taksówki, podjechali pod Bristol, Wiktor zapłacił, otworzył drzwi od strony dziewczyny i podał jej rękę. Poprowadził Gabrielę przez lśniący od złota, marmuru i kryształów hall, weszli do restauracji, skąpanej w ciepłym, przytłumionym świetle.